Menu

Oficer. Czego ludzie żałują przed śmiercią - Wojciech Sumliński (opr. miękka)

Cechy produktu

  • ISBN 9788394293475 
  • Oprawa miękka 
  • Autor Sumliński Wojciech 
  • Wydawnictwo Wojciech Sumliński Reporter 
  • Ilość stron 292 
  • Rok wydania 2016 

Opis

Są prawdy zbyt prawdziwe, by o nich opowiadać – lecz które opowiedzieć trzeba. Takie jak autentyczna historia oficera ABW, który na początku lat 90 został zwerbowany do służb specjalnych, odbył skrajnie skomplikowane szkolenie i trafił do jednostki osłaniającej wschodnią granicę kraju. Zaczął od najniższego szczebla, aby w krótkim czasie zostać szefem Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Lublinie – najważniejszej jednostki kontrwywiadowczej na wschód od Wisły. W trakcie kilkunastu lat służby poznał mechanizmy funkcjonowania agentów obcych państw w Polsce i dowiedział się, jak działa i czym naprawdę zajmuje się kontrwywiad. Fakty, które odkrył, aż do tego momentu były ukrywane przed opinią publiczną. Nie bez powodu…


Poznaj wstrząsającą prawdę o służbach specjalnych – o bezwzględnym, paranoicznym świecie kontrwywiadu.


Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że Twoje życie pozostało policzone na godziny?


Napisany przez życie thriller opowiada o odwadze, jakiej potrzeba, żeby w paranoicznym świecie kontrwywiadu stawić czoła własnym winom i lękom. To zarazem dramatyczna historia oficera polskiego kontrwywiadu, który musiał poznać, czym jest śmierć, by na końcu drogi zrozumieć jak żyć. Poznaj prawdę o niewidzialnym świecie, który istnieje tuż pod powierzchnią i ma pokaźniejszy wpływ na otaczającą rzeczywistość aniżeli mogłoby się wydawać.

Fragment książki pt. „Oficer".

„ – Niech pan rzuci na to okiem – arcybiskup Józef Życiński podał mi kopertę, z której wyjąłem jedną kartkę. Był to dokument odnoszący się do księdza biskupa Mieczysława Cisło, zawiadamiający, iż był on tajnym współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. W informacji podany był pseudonim Cisły – TW „Rzymianin" – i jego numer rejestracyjny.
– Dziś rano ten wpis został umieszczony na stronie internetowej kurii metropolitarnej – rzekł hierarcha. – Mam do mężczyzny prośbę. Nie małą, lecz wielką: niech pan ustali, skąd został wysłany ten wpis i kto go zamieścił.
– I to wszystko? – Spytałem, bo sprawa wydała mi się banalna.
– Tak, to wszystko.
Pożegnałem się z Józefem Życińskim i poszedłem do delegatury. Prędko skontaktowałem się z właściwym Wydziałem Centrali i przekazałem dokumentację prosząc równocześnie, by sprawę wyjaśnić priorytetowo. Już po kilku godzinach otrzymałem informację, uzyskaną w ramach współpracy od włoskiego kontrwywiadu, iż powyższy e-mail pozostał nadany z kawiarenki internetowej ulokowanej w pobliżu Watykanu. Włosi podali nie tylko dokładny adres kawiarenki, lecz na dokładkę wysłali zdjęcie autora notatki. Nieszczęśnik – koloratka wskazywała, iż ksiądz – najwyraźniej chciał zachować anonimowość, lecz nie pomyślał, iż kawiarenki internetowe są monitorowane wewnętrznym systemem kamer. Włożyłem fotografię do koperty.
Nazajutrz zgodnie z obietnicą udałem się do kurii i wręczyłem biskupowi kopertę zawierającą zdjęcie księdza z kawiarenki i jej adres w Rzymie. Hierarcha spojrzał na fotografię, a siwe oczy pod krągłymi powiekami jakby mu się otworzyły i pogłębiły, i nagle stały się zimne, pełne gniewu i zła.
– Zna ksiądz tego człowieka? – spytałem, bo zaciekawiła mnie jego reakcja.
– Dlaczego to mężczyzny obchodzi?
– Ma ksiądz optymalność – nie obchodzi mnie. Byłem po prostu ciekaw, co się z nim stanie.
Biskup popatrzył na mnie przeciągle.
– Cała ta sprawa i w ogóle to wszystko wcale mi się nie podoba, ale przecież powiedział pan prawdę: nie różnimy się od siebie aż tak bardzo. A jeśli tak, to proszę pomyśleć i odpowiedzieć sobie samemu: co by zrobił pan – co żeby zrobiła pańska marka – gdyby zlokalizowała „kreta"?
Wszystko, co było do powiedzenia, zostało już powiedziane. Rozmowa była skończona.
Zmierzchało już, gdy po spotkaniu z Józefem Życińskim powróciłem do domu. Po raz drugi w przeciągu niedługiego czasu doświadczyłem jednej z tych niezwykłych chwil, które są tak nad wyraz ważne, a których boi się każdy z nas, chwil, kiedy trzeba stanąć przed sobą w prawdzie i ujrzeć swoją prawdziwą twarz. Myślałem o swych grzechach i o tym, że grzech to coś, czego wyrzekamy się najtrudniej. Myślałem o arcybiskupie, którego największą troską było ukrycie prawdy o swojej – i nie tylko swojej – przeszłości. Zastanawiałem się, jak to możliwe, że nie interesowało go ani to, czy jego biskup pomocniczy był współpracownikiem komunistycznych służb specjalnych, ani choćby to, ile ludzkiej krzywdy wynikło z tego faktu, a jedynie to – kto śmiał ujawnić prawdę."


Opinie - 0 opinii

+ Dodaj opinie

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.