Menu

Zakopać maszynę do pisania. Dzieciństwo pod okiem Securitate (opr. miękka)

Cechy produktu

  • ISBN 9788380490482 
  • Oprawa miękka 
  • Autor Carmen Bugan 
  • Wydawnictwo Czarne 
  • Ilość stron 276 
  • Rok wydania 2015 

Opis

Było późne lato 1976 roku. Minimalna Carmen poszła do szkoły. Mama zawiązała jej pod szyją czerwoną chustę obszytą kolorami rumuńskiej flagi: dziewczynka miała wkrótce wstąpić do pionierów Komunistycznej Partii Rumunii. Na apelu wszyscy salutowali przed flagą i śpiewali hymn narodowy. Miła pani nauczycielka pokazała dzieciom portret towarzysza Ceauşescu wiszący na ścianie. To był przepiękny, pełen emocji dzień, dlatego Carmen nie rozumiała, dlaczego mama ciągle płakała.
Carmen Bugan nie wiedziała lub zapomniała o rewizjach, prześladowaniach, zastraszaniu. Nie może zapomnieć więzienia w Rahovie, w którym odbywał karę jej ojciec, lecz pamięta też radość, której naprawdę doświadczyła, radość, którą nosi w sobie do teraz, chociaż symbolem jej dzieciństwa już na za każdym razem zostanie maszyna do pisania ? zakopywana, odkopywana, zakopywana i znów odkopywana poprzez dwoje ludzi, którzy pragnęli dla swych dzieci ulepszonej przyszłości.
Ten brak zrozumienia i niewiedza okazały się z perspektywy lat prawdziwym błogosławieństwem. Tylko dzięki czemu dzieciństwo w Rumunii rządzonej poprzez dwoje szaleńców ? Geniusza Karpat i jego żonę, światowej sławy uczoną, mogło być jednak szczęśliwe ? przynajmniej do czasu. I wyłącznie wtedy, gdy nie wiedziało się tego, czego Carmen dowiedziała się po latach z osiemnastu tomów dokumentów o rodzinie Buganów zgromadzonych poprzez Securitate.
"Poruszające świadectwo rumuńskiego dziecka pisane po ćwierćwieczu, własną krwią i poprzez dorosłą już Amerykankę, to fascynująca podróż w przeszłość ? piękną i straszną. Uwodzące swą plastycznością wspomnienia przenoszą nas w magiczny świat rumuńskiej wsi lat siedemdziesiątych, pełnej prastarych obrzędów i ludzkiego ciepła. A potem przywołują doświadczenia konfrontacji prowincjonalnej rodziny ze straszną dyktaturą w latach osiemdziesiątych, konfrontacji zakończonej ucieczką ? nie przed biedą, lecz przed śmiercią. Tą książką autorka oddaje hołd swemu ojcu, sprzedawcy w sklepie spożywczym, który rzucił wyzwanie towarzyszowi Ceausescu. A także hołd ludziom, którzy pomogli tej dzielnej rodzinie przetrwać lata represji. Pisze także o dramacie niemożności powrotu do kraju, który się kocha i którego się nienawidzi." Bogumił Luft, były ambasador RP w Rumunii
"Prawda i kłamstwo przeplatają się w książce Carmen Bugan jak pasma włosów w warkoczu dziewczyny z Drăgăneşti. Prawda o realiach życia w komunizmie przeplata się z kłamstwem poprzez ten system wymyślonym. Dorastamy wraz z bohaterką, biegamy po bajkowym świecie dzieciństwa, widzimy ciemne chmury wyłaniające się zza horyzontu, aż wreszcie komunizm dopada nas nieprzewidzianie w widoku głodujących ludzi, stojących w kolejce po chleb. Pewnego dnia aresztuje nas Securitate i już nic nie jest takie, jak było. Poprzez osiem lat tułamy się po więzieniach, a obojętny tłum i znajomi mówią nam, iż muszą na nas donosić. Aż wreszcie uciekamy do Wolnego Świata, a krwawy dyktator ginie zastrzelony przez własnych kolegów. Niedużo kto tak korzystnie opisał tamtą rzeczywistość jak Carmen Bugan, specjalistka od badania granicy między prawdą a kłamstwem." Adam Burakowski
"unikatowy dziennik [?] zaskakująco ciepły, spostrzegawczy i głęboko ludzki." Quentin Curtis, ?Telegraph?
"Przejmująca, poruszająca, ale daleka od sentymentalizmu. Bugan przypomina nam o druzgocących ofiarach, jakie musieli w tych latach ponieść wschodnioeuropejscy opozycjoniści." Roger Atwood, ?Boston Globe?
"Chwytający za serce pean na cześć dzieciństwa, odwagi, utraty i wybaczenia, poetycko opowiedziany poprzez pisarkę, której głos odbija się echem jeszcze długo po zamknięciu książki." Justina Jase, ?Freedom Magazine?

Opinie - 0 opinii

+ Dodaj opinie

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.