Menu

Nowotwór można pokonać

Cechy produktu

  • ISBN 9788393076888 
  • Autor Agnieszka Węgrzyn 
  • Wydawnictwo E-bookowo 

Opis

Książka Nowotwór można pokonać - zapobieganie, leczenie, samoistne regresje (przykładem czerniak złośliwy)" ukazuje budowę i funkcje organizmu ludzkiego oraz przyczyny i skutki nieprawidłowości, jakimi są choroby nowotworowe. Kolejne rozdziały ukazują coraz głębsze obszary różnorodnego rodzaju procesów chemicznych i fizycznych rządzących ludzkim organizmem. Czytelnik wkracza w nieznane i nadal do końca nie wyjaśnione tereny własnego ciała. Poznaje mechanizm, który pod wpływem wielu czynników może ulec awarii - mutacjom komórek (nowotworom). Książka ukazuje człowieka ze strony pozbawionej duchowości, romantyzmu, wyimaginowanych fantazji, ale jako ciało z krwi i kości, jako "przetwórnię tworzyw pokarmowych", które produkują budulec. Procesy zachodzące w organizmie są tu pokazane w ich prawdziwej postaci, intensywne, bezwzględne, ale i twórcze oraz zaskakujące swą nieobliczalną zdolnością do nagłych zmian. Można zrozumieć, czym jest biologiczna ewolucja i pokonać strach, jaki powoduje w człowieku wiadomość o jego chorobie nowotworowej. Sama tego rodzaju choroba jest ukazana jako wariant zmian zachodzących w odpowiedzi na czynniki płynące ze środowiska, które podlega także zmianom (chemicznym, fizycznym, cieplnym itp.). Ostatnie rozdziały to przykład jednej z chorób - czerniaka złośliwego, który uległ samoistnej regresji w fazie najmocniej zezłośliwionej formy. Autorce książki udało się wywołać samoistny zanik komórek nowotworowych i uruchomić układ niepodatnościowy wobec tej choroby. Fakt ten może dawać szanse innym osobom, którym onkolodzy nie dają już szans na przeżycie. Książka zawiera także dokumentację medyczną autorki i aktualne zdjęcie jej osoby. Stanowi to ogromne wsparcie dla wielu ludzi, którzy uważają, iż ich stan zdrowia jest już tragiczny a choroba nieuleczalna. Autorka przeciwstawia się używaniu naiwności osób chorych przez różnego rodzaju "cudotwórców" i uzdrawiaczy, którzy stosują metody zagrażające zdrowiu i życiu. Treść książki jest oparta na materiałach aktualnie renomowanych i użytkowanych w medycynie i biochemii oraz biofizyce.

Fragment:

Drogi czytelniku, właściwie już niczego niesamowitego i nowego nie dodam, tylkomogę przedstawić własny przypadek choroby nowotworowej, która okazała się możliwa do opanowania. Nie jestem pierwszą taką osobą i nie ostatnią, lecz jedną z milionów na całej naszej planecie, które zwycięsko wychodzą z walki o przetrwanie. Czerniak to szczególnie powszechna choroba i jedna z kilku najzłośliwszych. Równocześnie jedna z kilku rodzajów,które w każdej fazie rozwoju mogą ulegać samoistnej regresji. Ale nie tylko czerniak ulega samoistnym regresjom, także wszystkie inne posiadają tę zdolność. Czerniak i kilka innych zostały już dużo lat temu pod tym względem bardziej dokładnie zbadane. Do dziś nadal niewiadomo, co tak dokładnie wyzwala tego typu proces. Istnieją rozmaite przypuszczenia. Przyczyny - w moim przypadku spełnione zostały wszelkie niezbędne czynniki wyzwalające powstawanie komórek nowotworowych, a czerniak jest tu jedynie wariantym odziedziczonym genetycznie, po moim nieżyjącym ojcu, zmarłym na tę chorobę w wieku 59 lat. Czynniki tradycyjnie miały swój początek mnóstwo lat temu, gdy wyległam z koleżankami naspacer po ulicach, z okazji obchodów świąt 1 Maja, zaraz po wybuchu elektrowni na terenie Ukrainy. Oczywiście poprzez kilkadziesiąt lat musiały zaistnieć kolejne czynniki: niezdrowy fason życia (błędy w odżywianiu - popełniane świadomie), użytkowanie krzywdzących środków do higieny i kosmetyków, chaos w zegarze biologicznym (błędne i zbyt krótkie pory snu), spory brak czynności fizycznych (siedzący tryb pracy), wieloletni silny stres, ciąża w wieku nieodpowiednim (druga ciąża) lat 37. Wyraźne były tu także genetycznie dziedziczone skłonności do innych schorzeń (problemy funkcjonowania tarczycy - dziedziczone po linii damskiej, ze strony mojego ojca, problemy z układem oddechowym - skłonność do stanów zapalnych płuc, jasna karnacja - dziedziczona po linii męskiej ze strony ojca). Wszystkie te nieprawidłowości stanowią w moim przypadku podwaliny czerniaka. Początkiem było zwyrodnienie na terenie pleców, lewej łopatki, usunięte w 2004r. I jak się okazało w IIIo wg Clarka. Pojawienie się guzka miało miejsce zaraz po zajściu w ciążę, w 2003r. Było więc także odpowiedzią na zachwianie układu hormonalnego, co w moim wieku okazało się zabójcze. Będąc w ciąży nie poddałam się usunięciu guzka, ponieważ obawiałam się prędkiej wznowy i nacieków, a to naraziłoby płód dziecka. Decyzja była bardzo skomplikowaną do podjęcia. Wiedziałam, iż po porodzie nowotwór zaatakuje organizm ze zdwojoną siłą, ponieważ będę pokaźnie osłabiona. I tak również się stało. Po usunięciu guzka pojawiły się w ciągu miesiąca następne. Wiedząc, że czerniak rozwija się szybko, zaczęłam zastanawiać się nad najlepszym rozwiązaniem problemu. Na moje nieszczęście nawiązałam kontakt z kilkoma "pseudonaukowcami", którzy zaproponowali świeże leki, jeszcze nie renomowane do użytkowania,w trakcie badań i ponoć rewelacyjne. Kosztowały krocie, a faktury zakupu nie wypisywano. Zachowując obiecaną ciszę i tajemnicę, choćby najbliższym mi osobom nic o tym nie mówiłam, wierząc w prawdziwość tego, co mi obiecano i sprzedawano. Natomiast ja sprzedawałam mój dom, mieszkanie, aż do wyczerpania zasobów finansowych, w celu ratowania życia. Mój organizm miał już komórki nowotworowe wszędzie i pojawiały się guzy, w wielu miejscach. Z rozpaczy popadłam w silną depresję, czekałam na swój zgon. W tym czasie opiekowałam się także moją umierającą powolnie matką, która cierpiała na chorobę Alzheimera. Miałam, więc pod opieką maleńkie dziecko, syna nastolatka i bezwładną już matkę. Byłam sama i niestety nie mogłam liczyć na pomoc ze strony innych osób. Matka zmarła, a ja niezwykle ekspresowo zaczęłam także popadać w stan zbliżającej się agonii. Traciłam przytomność, trafiałam do szpitala z konkretnym bólem głowy, a neurolog sądził, że to zwykła silna migrena. Ja już nie byłam w stanie myśleć prawidłowo, ponieważ w moim mózgu, na terenie lewej półkuli był potężny guz. Zdawałam sobie sprawę, iż umieram. W marcu 2006r. Dzieliło mnie kilka godzin od zgonu, jak to później powiedział mi jeden z neurochirurgów. Wszystko, co tu dzisiaj napiszę pochodzi z relacji świadków tego zdarzenia, ponieważ ja niestety prawie nic nie pamiętam, wyłącznie kilka urywków. Ponoć zanim mnie zaczęto operować, mój przyjaciel wezwał księdza na wykonanie tzw. Ostatniego namaszczenia. Gdy zakończył nagle odzyskałam świadomość i powiedziałam krótki tekst - po moim zgonie ty zaopiekujesz się moimi dziećmi, a zwłoki zostaną przekazane do wykorzystania w całości, dla studentów medycyny albo innych potrzeb - gdy skończyłam mówić, ponownie leżałam bez świadomości. Wszyscy byli zdziwieni. Jak widać nasz mózg jest niesamowitym urządzeniem. Operacja usuwania guza miała trwać ok. 5 godzin, ale zakończono dużo szybciej, z powodzeniem. Okazało się, że nadal żyję. Niestety cała byłam jednym wielkim nowotworem i dawano mi kilka tygodni życia. Wówczas wycięto mi jeszcze kilka guzów z innych terenów organizmu, a resztę pozostawiono. Były to operacje paliatywne.


bezpłatny fragment:

Opinie - 0 opinii

+ Dodaj opinie

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.