Menu

Listy 1959-1998 - Sławomir Mrożek,gustaw Herling-Grudziński (opr. twarda)

Cechy produktu

  • ISBN 9788308069592 
  • Oprawa twarda 
  • Autor Gustaw Herling-Grudziński|Sławomir Mrożek 
  • Wydawnictwo Literackie 
  • Ilość stron 248 
  • Rok wydania 2019 

Opis

Pierwsze wydanie korespondencji gigantów polskiej literaturySławomir Mrożek i Gustaw Herling-Grudziński. Dwóch wybitnych pisarzy, dwóch intelektualistów, których historia skazała na emigrację. O czym pisali do siebie w listach? Korespondencja z lat 1959-1998 to niesamowity dokument, który pozwala lepiej zrozumieć los obu twórców i ich dzieł.

Listy są szczere, czasem zabawne, innym razem pełne żalu. Powoli z opisywanych zdarzeń literackich, kulturalnych i politycznych wysnuwa się obraz nie tylko gigantów literatury, lecz także ludzi sobie bliskich, wrażliwych, którzy w zmaganiu z gorzką rzeczywistością często sięgają po oręż ironii.„Spotkanie dwóch samotności? Nie, mimo wszystko nie byłoby to stosowne określenie, wszak jeśli nie Lidia Croce, żona Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, to drugoplanowymi bohaterkami tej korespondencji są Maria Obremba, a także Susana Osorio – dwie żony Sławomira Mrożka.

A także przynajmniej paru artystów i intelektualistów: Chiaromonte, Gombrowicz, Tarn… Powiedzmy zatem: spotkanie dwóch milczeń, pamiętając, że Mrożek i Herling należą do najtrudniejszych do przeniknienia, zamurowanych w sobie polskich pisarzy.

A przecież w tym zbiorze listów – obejmującym blisko czterdzieści lat znajomości, a wkrótce także, jak się wydaje, przyjaźni – samo- wsobność, milczenie zostają przekroczone. Coś musiało obu tych milczących odludków ku sobie przyciągać, bo z czasem na miejscu «pana» pojawią się «Gustaw» i «Sławek», a w listach odnajdziemy też dowody wzajemnej troskliwości”.Andrzej FranaszekMój Drogi, jadę jutro do Rzymu, będę tam plus minus do 20 listopada.

Może przyjedziecie? Nie widzieliśmy się już wieki, czas najwyższy pogadać! Co u Was? Tutaj deszcz, smutek i pustka. Niet komu ruki pożat’, niet komu mordy pobit’, niet komu prawdy skazat’. Zupełnie jak w ojczyźnie… Ściskam konkretnie, serdeczności dla Mary.

Gustaw. (Neapol, 11 listopada 1966)Ale mnie się już śmiertelnie nie chce i już pewnie nigdy nie zechce. Weźmy się więc do tych świąt i spędźmy je, kiedy już nie da się inaczej. Okropnie nie lubię świąt przymusowych, narzuconych z zewnątrz.

A jeżeli ja akurat wcale nie czuję się wtedy odświętnie, to co? I odwrotnie, jeżeli się czuję niezwykle odświętnie w najzwyklejszą środę albo poniedziałek, sto razy bardziej świątecznie aniżeli w niedzielę, to co? Pytanie oczywiście retoryczne.

Twój Sł. (Chiavari, 16 grudnia 1966)Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Opinie - 0 opinii

+ Dodaj opinie

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.